BEZSILNA
Łzy palą mnie swoją temperaturą
Ściekając po gorących od myśli policzkach,
Ciało targa się w konwulsjach zimna,
Dreszcze przeszywają kręgosłup.
Bezsilne dłonie szepczą
Wyrywając się w Twoją stronę,
Bezsilna osuwam się na ławce
Kładąc bezwładnie nogi pod stołem.
Skupiona na jednym punkcie
Widzę Twoją twarz przed sobą,
Na chwilę odwracam głowę,
Twoja twarz rozmywa się w gąbce,
Spływa wraz z wodą po tablicy.
Nie ma już nic- tylko czarna pustka.
12.XII.96r.