JAR PUB
Mały, brudny, porysowany budynek-
To wszystko co mam,
To wszystko co mi zostało.
I nagle coś się kończy, ale coś innego trwa nadal.
Nie trzeba czekać jutra, aby się o tym przekonać.
Twoje spojrzenia i Twoje ruchy-
Tylko to wciąż tam widzę, choć Cię nie ma.
Gdy nagle realność wkroczy w cały ten burdel
Nie można tego inaczej nazwać jak bałagan.
Wszystko toczy się na jedno kopyto.
Przemija, wraca do normy, lecz za jakiś czas...
Znów powtarza się już dawno zapomniane cierpienie.
Głośna muzyka i te zapałki-
Ogień nadziei rzucony ze sceny.
Gasnący w locie płomień
I spadające koło moich nóg resztki.
Zawsze byłam na końcu, zawsze byłam ofiarą.
To los mnie wybrał bym cierpiała-
Za moje winy, moją głupotę i chore poczynania.
Dlaczego tak jest, że ludzie wszyscy
Nawzajem się nienawidzą.
Pozory, a potem prawda.
Prawda okrutna nie do przejścia-
Tak jak ciemny tunel.
Lecz kiedyś znów zabłyśnie ogień.
Płomień nadziei-
Tak jak światło w tunelu.
6.XI.95